Rynki akcji w trakcie miesiąca musiały mierzyć się z geopolitycznymi wstrząsami. W połowie stycznia świat zaniepokoiły wypowiedzi prezydenta USA dotyczące aneksji lub wykupu Grenlandii, którym towarzyszyły groźby podniesienia ceł na towary z Unii Europejskiej. Napięcie utrzymywało się również na Bliskim Wschodzie, gdy Trump wyraził zainteresowanie zaangażowaniem amerykańskich sił zbrojnych w protesty w Iranie.
Inwestorzy w dużej mierze przyzwyczaili się jednak do podobnej retoryki w minionym roku. Trump wielokrotnie wykorzystywał groźby wysokich ceł lub działań militarnych jako element strategii nacisku, po których zazwyczaj następowała gotowość do negocjacji. Podobnie było w przypadku Grenlandii – zamiast aneksji Stany Zjednoczone zadowoliły się porozumieniem zwiększającym ich wpływy na autonomicznym terytorium Danii w ramach współpracy w NATO.
Uwaga inwestorów skupiła się więc przede wszystkim na danych makroekonomicznych, które napawały optymizmem. PKB europejskiego lidera, Niemiec, w IV kwartale po dłuższym okresie wzrosło o 0,3% w porównaniu z poprzednim kwartałem (Destatis), natomiast prognozowany wzrost gospodarki Stanów Zjednoczonych osiągnął wyraźne 4,2% w ujęciu rocznym (według Rezerwy Federalnej Banku Atlanty).
Indeks największych amerykańskich spółek S&P 500 zyskał 1,4%, podczas gdy indeks dużych spółek europejskich Stoxx 600 wzrósł o 3,1%. Poprawa kondycji gospodarki, szczególnie w Europie, przełożyła się na wzrosty w wielu sektorach, nie tylko w tradycyjnie silnym sektorze bankowym i technologicznym. Jednocześnie właśnie sektor technologiczny coraz częściej znajduje się w centrum dyskusji dotyczących możliwego przewartościowania akcji związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.

Porównując Stany Zjednoczone i Europę, nadal obserwujemy trend mniejszego zainteresowania amerykańskimi aktywami na rzecz aktywów europejskich. Ten kierunek znalazł odzwierciedlenie także na rynku walutowym – w ciągu miesiąca dolar osłabił się wobec euro o około 1%. Fundusze ETF skoncentrowane na rynku amerykańskim utrzymujemy z ekspozycją bez zabezpieczenia walutowego, dlatego ruch ten przełożył się na spadek wartości amerykańskiej części portfeli naszych klientów.
Narastające napięcia między USA a Europą sprzyjają z kolei Azji. Indeks rynków azjatyckich (z wyłączeniem Japonii) wzrósł o 6,1%, gdy kapitał zaczął napływać do gospodarek wschodzących. Motorem wzrostu były przede wszystkim Korea Południowa i Tajwan, dzięki rozwiniętemu sektorowi półprzewodników niezbędnych w rozwoju sztucznej inteligencji. Wzrost wspierał również słabszy dolar amerykański – ponieważ za lokalne waluty można uzyskać więcej dolarów, obsługa istniejących zobowiązań w USD staje się tańsza.
Rynki obligacji w styczniu charakteryzowały się mieszanym przebiegiem. Warto przy tym przypomnieć, że rentowności obligacji poruszają się odwrotnie niż ich ceny – gdy rentowności rosną, ceny obligacji spadają, i odwrotnie.
W Stanach Zjednoczonych w ciągu miesiąca rentowności obligacji skarbowych nieznacznie wzrosły, co przełożyło się na spadek ich cen. Rentowność 10-letnich obligacji USA wzrosła do około 4,26%, przez co styczeń nie był szczególnie korzystny dla amerykańskich obligacji.
Za wzrostem rentowności stało kilka czynników: narastające napięcia geopolityczne, ponowne dyskusje na temat możliwego osłabienia niezależności FED-u w kontekście dochodzeń wokół Jerome’a Powella, a także silne dane makroekonomiczne, takie jak ponowne prognozy spadku stopy bezrobocia (Rezerwa Federalna Banku Chicago).
Wszystko to ograniczyło oczekiwania na bardziej agresywne obniżki stóp procentowych przez bank centralny.
Mimo to obligacyjne ETF-y ostatecznie zakończyły miesiąc niewielkim wzrostem, ponieważ w innych regionach świata rentowności spadały, a ceny obligacji rosły. Słabsze wyniki w USA zostały więc zrównoważone lepszymi rezultatami w pozostałych częściach świata, takimi jak wzrost zainteresowania niemieckimi obligacjami w związku z poprawą dynamiki PKB, obligacjami francuskimi dzięki stabilizacji politycznej czy obligacjami korporacyjnymi.
Metale szlachetne, które pod koniec 2025 roku osiągały historyczne maksima i kontynuowały wzrosty w styczniu, na początku lutego zanotowały wyraźniejsze spadki. Te wydarzenia przypominają nam ważną lekcję: w inwestowaniu warto dywersyfikować oszczędności zarówno geograficznie, jak i sektorowo, zamiast lokować większość kapitału w instrumenty, które w ostatnim czasie rosły najszybciej (tzw. efekt FOMO).
Spośród funduszy ETF uwzględnionych w naszych portfelach najlepiej wypadł fundusz śledzący akcje z rynków wschodzących, który zanotował wzrost o 6,35%. Największą stratę odnotował fundusz akcji dużych spółek amerykańskich – 0,47%.
Najwyższy wzrost spośród naszych strategii Globalnych portfeli osiągnął dynamiczny portfel 100/0, który wzrósł o 1,9%. Strategia obligacyjna 0/100 zyskała 0,1%.

Ostatnie wyniki polskiej giełdy również napawają optymizmem i tylko potwierdzają, że Złote Portfele są wartym rozważenia elementem portfela długoterminowego. Od początku roku strategia dynamiczna 100/0 wypracowała stopę zwrotu na poziomie 3,9% (ponad 2-krotnie więcej niż globalny portfel), a od startu w październiku 2024 r. inwestycja zyskała już łącznie 30,5%.
Jak już wcześniej wspominaliśmy, tak dobre rezultaty są w dużej mierze efektem przesunięcia części kapitału z rynku USA w stronę rynków wschodzących, do których należy również Polska.
W Finax od zawsze podkreślamy jak ważna jest dywersyfikacja globalna i nieograniczanie się tylko do największych rynków.
Dodatkowo warto przypomnieć, że na wszystkich ETF-ach wchodzących w skład Złotych Portfeli działa już tzw. świadczenie dodatkowe – klienci Finax otrzymują zwrot 50% opłaty za zarządzanie pobieranej przez wystawcę funduszu, czyli firmę BETA ETF.
Więcej informacji o Złotych Portfelach znajdziecie tutaj.

W Finax zarządzamy Twoimi inwestycjami w taki sposób, aby zapewnić możliwie najlepsze stopy zwrotu bez niepotrzebnego zwiększania ryzyka. Styczniowe wydarzenia przypomniały nam, że:
- inwestycje warto lokować globalnie (najlepiej radziły sobie rynki wschodzące, w tym Polska),
- patrząc na negatywne wiadomości, nie należy panikować (groźby Trumpa wobec Grenlandii nie wpłynęły na rynki),
- w inwestowaniu pasywnym korzystasz z rozwoju światowej gospodarki, która obecnie wydaje się być w dobrej kondycji.